15 dni do... Podsumowanie: Szkoła Rodzenie

lutego 08, 2014




Ostatnio sypiam po 4-5 godzin, czuję się jakbym zaraz miała paść, ale jak się tylko kładę, to ręce mi drętwieją i budzę się po godzinie i tak kilka razy, aż za którymś z kolei ból nie chce przejść.Wkładam dłonie pod zimną wodę robię sobie okłady z lodu i to trochę pomaga, ale nie na długo :(. Ze zmęczenia i nie wyspania ledwo widzą na oczy, ale miałam robić podsumowanie więc zaczynam ;).


Szkoła rodzenia
Ogólnie na plus, poszłabym bez wahania raz jeszcze. Przede wszystkim polecam, o ile to możliwe, zajęcia w szpitalu w którym planuje się poród. Niby wszędzie są podobne procedury i standardy, ale diabeł tkwi w szczegółach. Różne szpitale zapewniają różne metody łagodzenia bólu i warunki porodu, dlatego warto widzieć co oferuje ten przez nas wybrany. Taka na przykład lewatywa niby bzdura, nic miłego i zupełnie o nad tym się nie zastanawiałam, do czasu gdy się okazało, że w moim szpitalu nie robią jej od lat. Czułabym się lepiej gdyby jednak ją robili, no ale cóż poradzę, błahy powód do zmiany szpitala. Wycieczka po oddziale i poznanie wszystkich szpitalnych procedur sprawiło, że czuję się ciut pewniej i wiem czego się spodziewać. Poza tym położne, nie ukrywały, że warto na izbie przyjęć napomknąć, że tutaj kończyło się szkołę rodzenia ;).

Wracając jednak do zajęć warto w nich uczestniczyć chociażby za względu na to, że można się dowiedzieć wiele przydatnych informacji oraz zadawać pytanie czego nie daje nam żaden poradnik. Poza tym mój małżonek bardzo sceptycznie podchodził do informacji na temat porodu, które wyczytałam w książkach, natomiast na zajęciach o dziwo słuchał wszystkiego z dużym zainteresowaniem i kazał mi notować ;).

Tematy zajęć w szkole rodzenia


1) Jak przygotować się do porodu

                • Wymagane dokumenty,
                • Rzeczy dla rodzącej i osoby towarzyszącej,
                • Wyprawka dla dziecka.

2) Objawy zbliżającego się porodu czyli kiedy jechać do szpitala


3) Poród

                • Dokładny opis poszczególnych okresów,
                • Sposoby radzenia sobie z bólem porodowym,
                • Udział osoby towarzyszącej w tym instruktarz sposobu masowania rodzącej,
                • Zabiegowe i operacyjne ukończenie porodu.

4) Ciąża po terminie porodu

                • kiedy i gdzie się zgłosić oraz,
                • jakie kroki zostaną podjęte przez lekarzy.

5) Połóg

                • Przebieg, czas trwania, możliwe powikłania,
                • Jak o siebie dbać w czasie połogu.

 6) Spotkanie z konsultantką laktacyjną

                • Zalety karmienia piersią,
                • Prawidłowe przystawienie do piersi,
                • Problemy na jakie może na trafić karmiąca mama,
                • Gdzie szukać wsparcia.

7) Noworodek

                • Badania i szczepienia wykonywane w szpitalu,
                • Objawy które powinny budzić niepokój rodziców,
                • Pielęgnacja  i kąpiel noworodka.

8) Zajęcia z fizjoterapeutą (moja ulubiona część)

                • Ćwiczenia oddechowe, ogólnokształtujące i relaksacyjne,
                • Masaż Shantala.

Żeby nie było tak kolorowo, za zupełnie nie potrzebne uważam spotkanie z Panią psycholog, o którym pisałam tutaj oraz spotkanie z Panią z Banku Komórek Macierzystych, która o zgrozo nie lubiła własnych dzieci. Poza tym informacje które podała, zniechęciły mnie skutecznie przed pomysłem pobrania krwi pępowinowej mojego dziecka, kiepski z niej handlowiec, a handlowcem zalatywała z daleko ;(. A jakie jest wasze zdanie na temat krwi pępowinowej?

You Might Also Like

12 komentarze

  1. krew pepowinowa,gdyby bylo mnie stac,to bardzo chetnie,ale to tyle kosztuje... ale moze uratowac zycie.
    my tez bylismy na szkole rodzenia 10 zajec,fajnie.spedzony czas. warto.
    Niewiele Ci zostalo,w zasadzie porod moze.sie zaczac w kazdej chwili,dbaj o siebie i wsluchuj sie w maluszka,nie wahaj sie jechac na ktg jak cos Cie zaniepokoi. ostatnie dni sa ciezkie,wszystko boli,maluch sie rozciaga i kopie pod zebra:-) spokojnej nocki:-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Do szkoły rodzenia zaplanowałam, że pójdę już dawno ;) wiem, że pójdę właśnie do szpitala w którym będę chciała rodzić..chyba, że moje plany się zmienią ale nie sądzę ;)
    Fajnie, że trafiłam na Twój post, który zachęca do tego i wiem, że to będzie dobrą decyzją.
    Nocy współczuję..drętwienia też bo mnie od kręgosłupa już teraz cierpną.. aż boję się myśleć..ale czego się nie robi ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Krew pępowinowa to na razie chwyt marketingowy bardziej. Jeśli się ktoś waha, to polecam sprawdzanie wszystkich danych, nie tylko tych pochodzących od zainteresowanych (czyt. banków km). Bodaj jedna czy dwie osoby na świecie skorzystały z własnej krwi. Nadaje się ona bardziej do leczenia rodzeństwa. No bo np. jeśli mamy wadę uwarunkowaną genetycznie, to ta wadliwa informacja genetyczna będzie także w tej krwi. Poza tym ilość krwi pobierana do zamrożenia może nie jest duża dla dorosłego, ale dla noworodka te 200 ml robi różnicę.

    Zazdroszczę szkoły rodzenia w szpitalu docelowym. My się spóźniliśmy z zapisem 2 tygodnie (za długo czekaliśmy na "nie-zapeszanie", jasny gwint). Teraz szukam innej, a procedury pojadę obadać chyba indywidualnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nam się na szkołę rodzenia udało jakimś fuksem zapisać, akurat pojechałam na badania gdy wywiesili informacje, że będą bezpłatne zajęcia i od razu zadzwoniłam się zapisać. Wcześniej ta akurat szkoła wydawała nam się stanowczo za droga, kosztowała 600zł i mieliśmy iść zupełnie gdzie indziej.

      Usuń
  4. Zastanawiałąm się nad krwią pępowinową żeby pobrać od trzeciego maleństwa, w sumie nigdy nic nie wiadomo. Ale nie stety wydatków w tym roku mamy tak dużo że nie stać nas na to.
    Niestety do szkoły rodzenia nie chodziłam. Przyjaciółka która urodziła pół roku przedemną nie była zachwycona, stwierdziła po porodzie że nic się jej nie przydało. Pracowałąm do 8 miesiąca w różnych godzinach i kolidowało to trochę z zajęciami w szkole. Później ciąża była zagrożona, dużo leżałam więc nawet siły nie miałam. Czy żałuję. Chyba nie.

    Co do lewatywy, to się cieszę że w szpitalu w którym robiłam jest wykonywana. Nie wyobrażam sobie rodzić w bólach całą dobe i w między czasie iść do toalety. Było by mi bardzo trudno. Z drugim dzieckiem lewatywa przyspieszyła akcję porodową. Przed lewatywą 4 cm rozwarcia zaraz po wypróżnieniu 9 i skurcze parte.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W kwestii krwi pępowinowej to zupełnie o tym zapomniałam, ale nasza lekarka nie polecała tego rozwiązana.Skoro nawet lekarze nie są jakimiś zwolennikami tego, to może faktycznie nie warto. Wiadomo jednak, że każdy rodzic chciałby jak najlepiej dla swoich dzieci i to nakręca całą machinę.i do tego matki celebrytki które opowiadają, że pobrały krew pępowinową dla swoich dzieci, szkoda że zapominają dodać, że grosza na to nie wydały.

      Usuń
  5. Dokładnie to samo przechodzę spanie po 3-4 godziny, na dodatek mam obrzęk śluzówki nosa i cierpię okrutnie. Przy okazji dziewczyny polecam wam nawilżacze powietrza w każdej formie jak to życie ratuje ! A i dla maluchów się przyda jak sądzę.

    Co do krwi pępowinowej - drogi interes, jednakże gdyby było mnie stać nie wachałabym się nawet chwili :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby mnie był stać też bym się pewnie nie wahała i pobrałabym krew pępowinową.

      Usuń
  6. Nie chodziłam do szkoły rodzenia, ale zawsze byłam ciekawa czego tam uczą i jak to wygląda. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Niestety nie chodziłam na tego typu zajęcia. Czy żałuję? Nie wiem :) Ale chętnie przeczytam posta o dbaniu o siebie w czasie połogu. Planujesz coś takiego napisać?

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo fajnie że chodzisz.. Ja też będę... kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń
  9. U nas też była pani od krwi, może nawet całkiem przekonywująca ale my się nie namyśliliśmy. Widziałam, że na porodówce stały zestawy do pobrania. Jejku, 15 dni... ciężko uwierzyć, że miałam być po Tobie a Ignaś ma już ponad tydzień...

    OdpowiedzUsuń

Like us on Facebook

Instagram Images

Zgodnie z ustawą z dnie 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych, korzystanie ze zdjęć oraz treści zamieszczonych na tym blogu bez wiedzy autora jest zabronione.