5 miesięcy razem

lipca 15, 2014




I znowu muszę zacząć od tego, że czas leci za szybko wczoraj minęło nam 5 miesięcy razem. Niesamowite 5 miesięcy, których nie zamieniłabym na nic w świecie. Chyba już nie pamiętam, jak to jest żyć bez Frania u boku ;).

Przy okazji mija rok od czasu gdy zostałam uziemiona przez zagrożoną ciążę. Bałam się, że gdy Maleństwo przyjdzie na świat, to będę jeszcze bardziej uziemiona, ale tak nie jest.  Może nie latam na imprezki i nie mogę się napić wieczorem piwka ze znajomymi na balkonie, ale bez alkoholu da się żyć. (Zaraz M. zacznie się ze mnie nabijać, bo to taka tęsknota za czymś zakazanym, zwykle wypije dwa piwka i to tyle, ale teraz nie mogę więc mnie ciut bardziej ciągnie.)

Odkąd zaczęłam z Franiem jeździć samochodem, to już nic mnie nie blokuje. Czasem wieczorem dzwonię do siostry że zaraz będą, pakujemy się do auta i jedziemy na spacer do parku przy którym mieszka. Tak samo jest z zakupami, czy odwiedzinami u znajomych, często gorzej z ich czasem, bo ja jestem na macierzyńskim, dla mnie nie ma różnicy poniedziałek czy sobota ;).  Muszę tylko wrócić do domu nim Franio stanie się marudny i uśpienie go będzie przypominało kiepski horror.
Ostatnio tydzień spędziliśmy u rodziców M., mieszkają pod miastem, więc Franio mógł pooddychać trochę świeżym powietrzem.To była taka transakcja wymienna, trochę my pomagaliśmy i trochę mama nam przy Małym pomagała.

W przyszłym tygodniu ruszamy na nasz pierwszy, prawdziwy, wspólny, rodzinny wypad, 10 dni z maluchem poza domem. Już nie mogę się doczekać, chociaż trochę się boję, czy na pewno uda nam się wypocząć ;). Postaram się zdawać relację na bieżąco, chociaż to nie będzie łatwe, ponieważ nie ma komputera od tygodnia, gdyż uległ małemu wypadkowi (walnął o podłogą i już się nie włączył).

Piszę i piszę o sobie, a miało być o Franiu, więc zacznę od tego, że strasznie się zmienił w ciągu ostatniego miesiąca. Jest bardzo kontaktowy, do wszystkich się śmieje i wszystkich zaczepia. Ale to synek mamusi i gdy ktoś go bierze na ręce od razu szuka mnie wzrokiem ;). Z jednej strony mnie to cieszy, tak jak chyba każdą mamę, z drugiej trochę się boję, co będzie gdy będę musiała wrócić do pracy.

Gaduła z niego straszna, głuży jak najęty szczególnie z rana, a gdy chce na siebie zwrócić uwagę to piszczy, czasem trochę jak kot, ostatnio nawet wystraszył jakiś ludzi w centrum handlowym, ale mieli miny ;). Już bardzo dobrze wie, czego chce, jak to na nas wymusić, np. gdy chce, żebyśmy wyjęli go z kojca czy bujaczka to zaczyna marudzić, ale gdy nie udaje mu się tego uzyskać przestaje i wraca do zabawy. Lubi mieć nas w polu widzenia, ale potrafi już naprawdę fajnie sam się sobą zająć.

Wyrywa się do chodzenia, nawet nie do siadania, tylko chciałby chodzić, to co potrafi wyczyniać leżąc na plecach lub w bujaczku wygląda jak cyrkowe sztuczki ;) wygina się w łuk opierając się na nóżkach i stara się podnieść górną część swojego ciała. Może uda mi się to kiedyś sfotografować, a no i oczywiście muszę to sobie nagrać będę go później dręczyć tymi filmami gdy dorośnie.

Karmiony jest wyłącznie piersią i właśnie zaczęliśmy wprowadzać mu gluten, ale to temat na oddzielny post. Ładnie przybiera na wadzę waży już 7,7 kg i nosi ubranka w rozmiarze 68, 62 są już dawno za małe, powoli już nawet wyjmuję 74, ale wynika to chyba głównie z zaniżonej rozmiarówki ;).

You Might Also Like

9 komentarze

  1. Wypad z dzieckiem moze naprawde nalezec do relaxu, my takze balismy sie na wynos a tu popatrz Laura byla kochana, spacerki jej sluzyly nie przeszkadzal jej maly pokoj w hotelu, ani glosna muzyka , jedyne to wlasnie wracalismy zawsze na pore spania wieczornego zeby nie stresowac jej i nas zbytnio, usypiala w momencie i spala duzo lepiej niz w domu wiec wieczory mielismy dla nas.! Wrzuc jakies zdjecia Frania bo jestem bardzo ciekawa jak sie zmienil:) pozdrawiamy! i milego urlopu przede wszystkim pieknej pogody!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo mam nadzieję, że urlop będzie udany, planuję troszkę zdjęć z urlopy wrzucić, może nawet na bieżąco.

      Usuń
  2. Maluszek super rośnie, to świetnie, oby tak dalej:)
    Pewnie kochasz go szalenie, a powiem Ci, że im będzie starszy tym ta miłość będzie większa:)
    No i życzę udanego wczasowania:)
    Wrzuć koniecznie jakieś zdjęcie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak kocham go strasznie, czym jest miłość do dziecka wie tylko matka. Ile taki mały człowiek potrafi zmienić w codziennym postrzeganiu świata ;).

      Usuń
  3. wspaniale sie rozwija,mozesz byc dumna ze szkraba:-) ciesze sie,ze karmisz piersia, aby wiecej takich mam!:-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zobaczymy jak będzie mi dalej szło z karmienie, niedługo wracam do pracy, a u mnie nie bardzo są warunki do odciągania pokarmu, mam jednak nadzieję, że tak jak Tobie uda mi się to pogodzić.

      Usuń
  4. Maleństwo rośnie, i widzę że super się rozwija..a wyjazdy z maluchem na prawdę dają satysfakcję...to inna forma relaksu..ale nie znaczy że gorsza...Miłego wypoczynku...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie należę do osób leżących do góry brzuchem na urlopie, teraz zamiast szukać atrakcji, będę mieć je cały czas przy sobie ;)

      Usuń
  5. Wbrew pozorom wyjazd z dzieckiem może być przyjemny. Pozostaje zatem tylko życzyć udanego urlopu! ;)

    OdpowiedzUsuń

Like us on Facebook

Instagram Images

Zgodnie z ustawą z dnie 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych, korzystanie ze zdjęć oraz treści zamieszczonych na tym blogu bez wiedzy autora jest zabronione.