9 miesięcy razem

listopada 17, 2014

Czas na małe podsumowanie Franiowych umiejętności i tego wspólnie spędzonego czasu, mogłabym napisać, że 9 miesięcy temu mój świat stanął do góry nogami, ale tak naprawdę wszystko się zmieniło, gdy zaszłam w ciąże i w 6 tygodniu okazał się, że jest ona zagrożona. Czyli tak naprawdę minęło ponad 16 miesięcy odkąd moje życie stanęło na głowie, gdy teraz patrzę na mojego małego łobuza to wiem, że było warto. Jedyny minus taki, że gdybym pracowała normalnie do końca ciąży to pewnie nie musiałabym już teraz wracać do pracy, ale cóż takie życie. Nie będę się żalić, bo najważniejsze, że mam wspaniałego, zdrowego synka, który każdego dnia zadziwia mnie jakąś nową umiejętności. Jest małym niesamowicie radosnym urwiskiem, który rozkochał w sobie mamę i tatę. Nie przeszkadza nam nawet to, że gdy chcemy wieczorem razem obejrzeć serial, Franuś zawsze się wtedy budzi i ostatecznie ląduje z nami na kanapie zasypiając w naszych ramionach. Ma chyba pewnego rodzaju radar, na przytulających się rodziców ;).



Franiowe umiejętności:
  
*Siada już bardzo sprawnie i stabilnie siedzi.
   
 *Śmiga na czworakach jak szalony po całym mieszkaniu.
  
*Wspina się na wszystkie meble i zrobił sobie chodzik ze stołka.
  
*Potrafi usiąść z pozycji stojącej, gdy nie ma się czego złapać upada na pupę.
  
*Gada, a raczej gaworzy, jak najęty, szczególnie gdy jest wyspany i wypoczęty. Mówi „baba”, „tata”, „dada”, „ata ata”, „teee”, „eta” i sporadycznie powie „mama” które czasem brzmi bardziej jak „nana”.
  
*Czasami stara się powtórzyć coś, co do niego mówię, bardzo się przy tym wysila. Zdarza się , że dźwięki które wyda są podobne do słowa, które się do niego powiedziało, mamy z tego niezły ubaw ;).
  
*Rozumie już gdy go wołam, jak mówię Franuś chodź do mamy to przychodzi razem z psem.
  
*Wszedł właśnie w etap rzucania , z krzesełka już wcześniej lubił zrzucać zabawki czy swoje kubeczki, ale teraz rzuca wszystkim i ciągle. Nawet wczoraj się tak bawił, że rzucał gryzak raczkował do niego i rzucał dalej i tak w kółko.
  
*Jest strasznym przytulakiem, wita nas w domu wtulając się, oczywiście tylko przez chwilę i zaraz wyrywa się do zabawy. Gdy jest zmęczony to sam przychodzi się wtulić, przytula też psa co jest widokiem przesłodkim.
  
*Wszystko go ciekawi, każdy nowy dźwięk przykuwa jego uwagę. Telewizor, dekoder i wszystko o się świeci, mryga i jest kolorowe musi zostać przez Frania sprawdzone.
  
*Ząbkuje, więc niezmiennie wszystko wkłada do buzi, szczególnie lubi mój telefon w gumowej obudowie, to lepsze niż góra gryzaków.
  
*Potrafi przez chwilę, sam się sobą zająć, wystarczy kilka kolorowych lub grających zabawek, stary pilot od telewizora, butelka lub baniaczek po wodzie i ma zajęcie na kilka do kilkunastu minut.
  
*Urwis z niego straszny, uwielbia zdejmować ochraniacze narożników z rączek od szuflad w kuchni. Gdy tylko zmierza w tamtym kierunku mówię Franuś nie wolno, nie ruszaj, a on się tylko odwraca i uśmiecha i z jeszcze większym zadowoleniem odkleja nakładki i wraca na matę się bawić.

*Dalej z niego straszny cycuś, jak tylko jest zmęczony, rozdrażniony lub upadnie to biegnie do mamusi i domaga się cycka.
  
*Jest niezwykle radosnym maluchem, gdy coś go boli lub przeszkadza, nie daje tego o po sobie od razu znać. Pierwszą oznaką jest to, że mniej je, nie śmiga tak szybko po chałupie i się częściej przytula, ale uśmiech rzadko znika z jego twarzy.


 
Rzeczy, które mnie martwią:
 
*Jedzenie. Franio mógłby jeść tylko cycka, chrupki kukurydziane i owoce, z warzywami czy mięsem idzie nam dużo gorzej. Staram się jak mogę, czasem trochę zje, ale musi mieć dobry humor i najlepiej jak nie ma mnie w zasięgu.
   
*Spanie. Odkąd wróciliśmy ze szpitala, Franuś co noc ląduje u nas w łóżku. Często się budzi w nocy, wcześniej sam się potrafił uspokoić i szukał smoczka, teraz od razu wstaje i płacze. Powoli robimy pewne postępy, ale widać, że mocno przeżył pobyt w szpitalu. Rozmawiałam już z panią psycholog kazała dać mu jeszcze trochę czasu, na szczęście obserwuję pewną poprawę, więc nie jest tak źle.
    
*Ubieranie, przewijanie, zabiegi kosmetyczne i dawanie leków. Za tym wszystkim Franuś nie przepada. Na widok łyżeczki z syropem zamyka usta i odwraca głowę. O ile ganianie go z gołą pupą po naszym łóżku jest śmieszne i można zamienić w zabawę, o tyle dawanie mu leków na siłę, to koszmar, nie cierpię tego robić. Franek jest strasznie cwany, kiedyś udawało mi się dawać mu leki podczas karmienie piersią , teraz kończy się na tym że wszystko na mnie wypluwa. Cieszy mnie też niezmiernie fakt, że kretyni odpowiedzialni za produkcję leków uważają, że dzieci lubią wszystko co jest paskudnym słodki  ulepkiem, nie dziwie się że Młody tego nie lubi. Dużo szybciej przyjął by leki bez smaku lub nawet gorzkie, witaminą C, D czy dicoflor łyka bez problemu, ale malinowy syrop od razu wypluwa.
Macie jakieś patenty na podawanie maluchom leków?
    
Miał być krótki post podsumowujący wyszło jak zwykle ;).

You Might Also Like

13 komentarze

  1. Zabawa z rzucamie albo turlanie przed siebie i podchodzeniem, żeby znowu rzucić jest chyba domeną 9cio miesięczniaków! Uwielbiam na nią patrzeć! ;)
    Niestety, ze spaniem też się Ignasiowi pogorszyło od jakiegoś czasu... zwalam na ząbkowanie ale już sama nie wiem. Je w nocy dwa razy, a był czas kiedy przesypiał od 18:00 do 4:00... :-/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nam chyba od wczoraj idą górne jedynki, jest coraz ciekawiej ;(

      Usuń
  2. Uwielbiam gaworzenie dzieci i to słodkie przebieranie nóżkami i rączkami :)

    Pozdrawiam
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  3. Maluszek musi być naprawdę słodziutki. Fajnie kiedy dzieci są uśmiechnięte i śmiałe.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja podaje leki srtzykawka... inaczej nie umiem, mlody nic by nie wypil. Slodki Wasz maluszek. A ze njbardziej lubi cycusia, to normalne, skad ja to znam...:-) ciesz sie tym poki mozesz, jeszcze zatesknisz za karmieniem...:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też czasem daje strzykawką, ale i to idzie nam kiepsko. Franio na widok strzykawki robi to samo co na widok łyżki zamyka buzie. Dlatego czekam na odpowiedni moment i znienacka wstrzykuje i mam straszne wyrzuty sumienia, że tak robię ;( ale inaczej nie da rady.

      Usuń
  5. Fajniutki. Moja Julka tez już zaczęła rzucać zabawkami - strasznie ją to cieszy. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zabawa przednia, gorzej jak ktoś oberwie ;) zwykle jest to tata lub pies.

      Usuń
  6. Wspaniały jest !! Niech rośnie zdrowo :))

    OdpowiedzUsuń
  7. Potwierdzam - można się nieźle naśmiać gdy dziecko próbuję powtórzyć dane słowo.

    OdpowiedzUsuń
  8. Rozczuliłam się , przypomniały mi się podobne sytuacje , jakie mialy miejsce u nas , jak Kubuś był w tym wieku. Stanowczo czas za szybko leci . Ani się obejrzysz , a będziesz mieć w domu dużego chłopulka. Życze dużo zdrówka dla małego !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem i trochę mnie to przeraża, że czas tak szybko leci. Z jednej strony czekam, aż przestanie wstawać w nocy i stanie się troszkę mniej zależny ode mnie z drugiej, chciałabym, żeby nie dorastał za szybko ;).

      Usuń
  9. i przychodzi razem z psem:D hahha:)
    ależ z niego już dzielny i zaradny chłopak, no i rozrabiaka, bo to najważniejsze-to daje niesamowitą radość;) no i oczywiście często coś co nie jest zabawką jest ciekawsze niż sterta zabawek:D
    nie mam sprawdzonego sposoby na podawanie leków. Jakoś od początku dawaliśmy małemu kropelki tak jakoś z entuzjazmem, ciesząc się bardzo i po czasie on zaczał się cieszyć widząc buteleczkę Devikap. POtem przyszedł fenistil i dostawał na łyżeczkę - widząc to aż piszczał z radości. Za każdym razem cieszyliśmy się, mówiliśmy "oooo, zobacz co mam, pyszny syropek, pyszne kropelki, mniam" udawaliśmy, że chcemy je wypić itp. No u nas podawanie kropelek i syropkow zawsze było czymś przyjemnym, nawet potrafił przerwać zabawę i biec do nas gdy tylko uslyszał ze dostanie kropelki. No widzisz, właśnie sobie przypomniałam, że muszę mu podać Fenistil:D ooo, już piszczy z uciechy i stoi na baczność na myśl o kropelkach:D

    OdpowiedzUsuń

Like us on Facebook

Instagram Images

Zgodnie z ustawą z dnie 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych, korzystanie ze zdjęć oraz treści zamieszczonych na tym blogu bez wiedzy autora jest zabronione.