Tydzień adaptacyjny.

listopada 05, 2014

Niestety musiał w końcu nadejść ten dzień, już kilka razy byłam w pracy i albo udawałam się tam z Franiem, albo zostawał z babcią w domu. Ale babcie pracujące, więc nie mogą siedzieć z nim na co dzień i musieliśmy z M. podjąć wreszcie jakąś decyzję. O tym czemu wybraliśmy żłobek i czemu akurat ten, napiszę w najbliższych dniach, póki co omijałam ten temat szerokim łukiem, ponieważ stresuje mnie i to bardzo. Nie piszę tego, żeby wysłuchiwać jak złą matką jestem, że wysyłam synka do żłobka, ani po to żeby się podbudować, podjęłam tą decyzję i mam nadzieję, że okażę się słuszna. Muszę wrócić do pracy, ale jeżeli uznam, że odbywa się to kosztem mojego dziecko to być może całkowicie z niej zrezygnuję.

Tak czy inaczej tydzień adaptacyjny za nami, od zeszłego poniedziałku chodziliśmy z Franiem do żłobka na kilku godzinne. Pierwszy dzień spędziliśmy razem, Franio był troszkę wystraszony, szczególnie obecnością innych dzieci, bo na co dzień nie ma tak bliskiego kontakty z rówieśnikami. Cały czas oglądał się za mną i co jakiś czas przychodził się przytulić, chociaż najbardziej wtedy gdy inne dzieci podchodziły do mnie, zazdrośnik mały ;). We wtorek siedziałam z nim już tylko 30 minut, a  gdy zajął się zabawą na dobre, wyszłam i czekałam w gabinecie właścicielki. Gdy Franek zaczął robić się marudny i rozglądać za mną to ciocie przyniosły go do mnie i wróciliśmy do domu. Trzeciego dnia Franio został rano ode mnie zabrany do sali jeszcze w szatni, a ja mogłam oglądać jego poczynania w gabinecie na ekranie, bo w żłobku są kamery.  Po 1,5 godziny zabawy padł i zasnął grzecznie wózeczku, gdzie spał godzinkę. Później ciocie go przewinęły i oddały mnie. Zapomniałam dodać, że bardzo grzecznie zjadł posiłek, co w domu różnie mu wychodzi ;).

Przełomowy był czwartek kiedy Franio został sam, a ja miałam jedynie być pod telefonem. Zestresowana postanowiłam podjechać do pobliskiego centrum handlowego, żeby w razie czego być jak najbliżej. Teoretycznie zakupy są dobre na wszystko, ale tym razem szły mi wyjątkowo kiepsko. Po 4 godzinkach, odebrałam Frania wyspanego, nakarmionego i strasznie stęsknionego, gdy powrocie do domu nie odstępował mnie na krok.W piątek mogłam już iść do pracy i byłam ciut spokojniejsza, ale cały czas myślałam tylko o nim i patrzyłam na telefon, czy przypadkiem nikt nie dzwoni ze żłobka.  

Na razie Franio będzie chodził do żłobka 3 razy w tygodniu na 4-5 godzin, ale trochę się obawiam, czy to na pewno będzie dla niego dobre. Bo będzie to wyglądać tak dzień w tam, dzień w domu, dwa dni tam i 3 dni w domu. Jutro są w żłobku konsultacje z Panią psycholog, więc się na nie zapisałam, żeby umówić kilka rzeczy, w tym właśnie wpływ na Frania takiego systemu.

Podobno każde dziecko na początku musi swoje odchorować, mam nadzieję, że Franio to ominie. Jak na razie żłobek zrobił na mnie pozytywne wrażenie, bardzo mi się podobają zajęcia jakie dzieci mają codziennie. Grają na drewnianych instrumentów, bawią się makaronem, ryżem, kisielem, a w halloween wygrzebywali miąższ z dyni, malują paluszkami, nawet nie wiecie jaka byłam dumna gdy na tablicy zwisł pierwszy Franiowy rysunek ;).


You Might Also Like

14 komentarze

  1. Osobiście nie mam nic przeciwko żłobkom a jeszcze jak mają kamery i można oglądać dzieci on-line? Super. Pomimo, że z Kacperkiem będzie siedziała babcia, gdyby w moim mieście powstał taki żłobek Kacper na pewno by do niego chodził na 2-3 h dziennie,aby mieć kontakt z innymi dziećmi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety kamery nie są online, można natomiast codziennie żądać nagrania na pendrivie. Myślę, że wynika to z dbałości o prywatność Pań oraz dzieci.
      Trzeba Maluszka obserwować, my rodzice powinniśmy pierwsi wiedzieć, że dzieje się coś nie dobrego z naszymi dziećmi. Jak na razie Ciocie robią na mnie bardzo pozytywne wrażenie pytają się za każdym razem jak się Franio czuje, co jadł, jak mu noc minęła, a jak go odbieram opowiadają mi co mały robił przez cały dzień, czy był radosny czy marudny. Na razie to mistrz wymuszania uwagi ;)

      Usuń
  2. Gładko Wam poszło (odpukać). Aż zaczęłam się zastanawiać, jak wyglądałaby Natka w żłobku. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że tak już zostania. Na szczęście łatwiej przyzwyczaić do żłobka takiego maluszka jak Franio niż 2 letnie dziecko.
      Generalnie myślę patrząc po sobie innych rodzicach, którzy w tym samym czasie przychodzili na adaptacje, że to oni bardziej przeżywają niż dzieci. Jeden z ojców, dzwonił i pisał co chwila do swojej żony pytając się czy ich córka dalej płacze, bo jak tak to może lepiej niech wróci z nią do domu;). biedna kobieta, nie dość, że sama miała rozdarte serce to jeszcze mąż ją dobijał.

      Usuń
  3. Ekstra, życzę powodzenia i nic się nie martw, moje dziecko również przebywało w żłobku w technice co 2 dni, aby po miesiącu przyzwyczaić go do codziennej wizyty. Nie sądzę, żeby to jakoś źle na niego wpłynęło.

    OdpowiedzUsuń
  4. No proszę, jaki Franio dzielny chłopak, zuch!!! Brawa dla niego i brawa dla Ciebie :)) I nie wiem dlaczego uważasz, że ktoś miałby uznać że jesteś wyrodna bo oddajesz małego do żłobka. Pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba dlatego, że już parę razy spotkałam się z taki podejściem, jak to do żłobka? nie możesz dłużej posiedzieć w domu, albo niani znaleźć?
      I co ja mam odpowiadać na takie pytania?

      Usuń
  5. jaki piękny rysunek:) zdolniacha:)
    Oboje byliście bardzo dzielni, brawo! nie wiem czy dałabym rade... chociaż wiem, że syek sobie świetnie radzi gdy np. zostaje z babcią, to ja i tak ciągle się martwię i myślę o nim. Wracam, a on nawet mnie nie zauważa, bo świetnie się bawi. Nie wiem, jak poradzę sobie, gdy synek pójdzie do złobka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam wrażenie, że radzę sobie dużo gorzej niż on ;(.

      Usuń
  6. Droga sąsiadko, prawdziwego artystę masz w domu :)
    Co do żłobka to obawiam się, że i nas taki los będzie czekał...oboje mamy rodziców daleko, którzy na dodatek pracują i wątpię, że ktoś będzie mógł się zając naszą dzidzią jak ja pójdę do pracy, ale na razie o tym za bardzo nie myślę...póki co jestem w III trymestrze, więc jeszcze mam chwilę na zastanawianie się nad tym :)

    Jeśli masz ochotę, to zapraszam Cię do wyzwania na moim blogu :)
    http://magiczneslowaa.blogspot.com/2014/11/wehiku-czasu-wspomnienia-z-dziecinstwa.html

    Pozdrawiam Cię serdecznie
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajnie, że się udało. Ja zaczynam adaptację w grudniu. Niestety czasy są jakie są i musze wracać do roboty. Budowa sama się nie dokończy :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To życzę powodzenie, bo dla nas mam to chyba trudniejsze niż dla naszych dzieci ;(

      Usuń
  8. Nie należę do osób krytykujących bo oczywiście najlepiej przy mamie, ale jak trzeba to trzeba, i wydaje mi się że wszystkie żłobki przedszkola na plus wychodzą naszym dzieciom, pomagają się rozwijać, kontakty z dziecmi i jak dla mnie żłobek nie jest negatywny jedyne co to że bardziej źle znoszą to matki niż te nasze pociechy. Najważniejszę zwracac na wszystko uwagę i obserwować malca,jak się zachowuje, a mama jak to mama czy dziecko u babci czy dziecko w przedzkolu zawszę bedzię sie martwić.

    A Franio niezły artysta:) teraz nic tylko czekać na laurkę na dzień matki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę glupawo brzmi to zdanie pierwszę o to że do osób krytykujących nie należe,nie chciałam cie w żadnym wypadku skrytykowac czy coś, chodzi mi o to że jeśli u nas babcia by nie zajeła się Laura na czas mojej nieobecności to najprowdopodobniej poszła by także do żłobka.Dlatego każda mama chcę jak najlepiej dla dziecka i nie ma co się obwiniać że dziecko musi iśc do żłobka, taka kolej rzeczy do szkoły też bedzie musiało iść, więc jak dla mnie żłobki nie wiążą się z złą matką albo wyrodną, zarabiać trzeba więc dobrze że są takie instytucje a wogóle mega wypas z kamerami jeszcze się nie spotkałam z takim bajerem:)

      Usuń

Like us on Facebook

Instagram Images

Zgodnie z ustawą z dnie 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych, korzystanie ze zdjęć oraz treści zamieszczonych na tym blogu bez wiedzy autora jest zabronione.