Pomyśl za nim zapytasz!!!

grudnia 13, 2014

Długo myślałam na tytułem tego psota, chciałam żeby zwracał uwagę, gdyż zależy mi żeby jak najwięcej osób go przeczytało i zastanowiło się nad tym o czym tu piszę.





Chyba każda para zna to wkurzające do potęgi pytanie A KIEDY DZIECI? A KIEDY NASTĘPNE? Wydaje się takie niewinne, a no ciocia/wujek/babcie/dziadek/kuzyn/kuzynka chciałaby wiedzieć, czy chcemy mieć dzieci, ILE ich chcemy, KIEDY planujemy, DLACZEGO jeszcze nie teraz? 

Co złego w tym zadawanym od lat pytaniu?


Czemu się czepiam?


Też kiedyś myślałam, że takie tam pytanie trzeba przywyknąć i tyle.


Aż do czasu. 


Dwa lata temu poroniłam, nie o tym ten post więc nie będę się wywnętrzać zresztą już to zrobiłam tutaj na blogu. Stało się to miesiąc przed świętami, więc pierwszy raz zupełnie mnie one nie interesowały. Do tej pory z początkiem grudnia opanowywało mnie świąteczne szaleństwo: prezenty, dekoracje, światełka, choinki, pierniczki i tak upływał mi cały miesiąc. Tym razem od początku czułam podenerwowanie, gdzieś wewnętrznie nie chciałam tych świąt bo z czego tu się cieszyć. Miały być szczęśliwe, planowaliśmy, że podczas wigilii podzielimy się z rodzina wiadomością o ciąży. Z nerwów tydzień przed i wigilią dostałam potwornych bólów brzucha i spędziłam dwa dni jeżdżąc po lekarzach i robiąc badania które nic nie wykazały, ale każdy bał się, że to może jakieś powikłanie po poronieniu.


Przyszedł weekend przed wigilią ja się uspokoiłam, wyciszyłam, postanowiłam, że czas pomyśleć o czymś innym, o reszcie rodziny i postarać się nie myśleć tylko o jednym i nie psuć im świąt. Z całkiem dobry nastawieniem wyruszyliśmy na kolacje wigilijne wpierw u moich teściów, skąd później mieliśmy jechać do mojej rodzinki. Zawsze staramy się ten szczególny dzień spędzić i tu i tu, ze względu głównie na moich dziadków i babcie M, którzy są już bardzo mało mobilni.


Ale wracając do tematu, kolacja mijała w miłej atmosferze, koło 18 zaczęliśmy się żegnać i zbierać do wyjścia. Nagle wyskoczył dziadek M z ciocią, że przecież prezentów nie było jeszcze, a oni coś dla nas mają i lecą „biegiem” po torbę. Staliśmy już ubrani w przedpokoju, spoceni, no ale święta więc grzecznie czekamy i wiecie co przyniósł ?


Co można kupić kobiecie która poroniła, żeby ją pogrążyć, dobić?


Zastanowiliście się?


Podpowiem, co kupiliście/kupilibyście, kiedy chcieliście/chcielibyście przekazać najbliższym informację o ciąży?

. . .


Wpierw padło to kretyńskie pytanie.


A KIEDY DZIECKO? 


A później zobaczyłam je, dwa małe żółte buciki . . . i zamarłam.


Pamiętam jak w zwolnionym tempie jak je wyjmują i pytając czy nie są śliczne, nie byłam wstanie wydusić słowa, chyba moja teściowa albo teść uratowali sytuację odwracając uwagę ich i gości, ale nie wiem dokładnie, nie pamiętam. 


Wyszliśmy od nich, a łzy same spływały mi po polikach. 


Wściekałam się autentycznie, nie miałam już siły się martwić i płakać, była zwyczajnie wściekła, bo tak było łatwiej, miałam ochotę im powiedzieć prawdę, wygarnąć, że są idiotami. M ich bronił, czym jeszcze bardziej mnie podk***.

To dalej bardzo drażliwy temat i jak o tym pomyśle, to aż się trzęsę.

Całą drogę w samochodzie marzyłam tylko, żeby jak najszybciej dojechać do domu i wypłakać się mamie w rękaw, skoro nawet mój mąż nie rozumiał mojego stanu. 


Ktoś powie chcieli dobrze. No może i chcieli.


Ktoś inny powie, że skąd mogli wiedzieć. No nie mogli, a co miałam wysłać rodzinie telegram, meila czy smsa z informacją, że byłam w ciąży i ją straciłam.

Ja powiem tak, to NIE ICH SPRAWA ! ! !


Według mnie ten prezent świadczył o ich, a w zasadzie o jej braku myślenie. Kobieta, która sama nie ma dzieci, bo nie mogła donosić ciąży, powinna wiedzieć najlepiej, że nie powinno się zadawać takich pytań i robić takich prezentów. 


Nauczyło mnie to jednego, walnij pustym łbem dwa razy o ścianę, wypij sobie kieliszeczek na wstrzymanie, ugryź się w język czy też zrób cokolwiek innego co ci pomoże, ale nie zadawaj tego kretyńskiego pytania. 


Dlatego POMYŚL ZA NIM ZAPYTASZ i zepsujesz komuś święta!


Bo przecież, czyjeś rodzicielstwo to nie twoja sprawa, nie psuj innym świąt. Może, ktoś NIE CHCE MIEĆ DZIECI, NIE MOŻE ICH MIEĆ, WALCZY Z NIEPŁODNOŚCIĄ lub TAK JAK JA WŁAŚNIE PORONIŁ. Nic nie zmienisz tym pytaniem, więc siedź cicho i pilnuj własnych interesów.



Jeśli ktoś poczuł się urażonym tym postem, to bardzo mi przykro, a może i nie. Wiem, że podchodzę do tego tematu bardzo emocjonalnie, ale pomimo, ze minęly dwa lata inaczej nie potrafię, ale czuję się dużo lepiej, gdy wreszcie przelałam swoje uczucia na papier.

A buciki wywaliłam niedawno do kosza, bo mój mąż je schował i popisując się brakiem myślenia spytał, czemu Franio ich nie nosi?  Wiecie czemu, bo NIE.

You Might Also Like

29 komentarze

  1. kochana,wiem o czym piszesz, wiem o czym piszesz...! rozumiem Cie doskonale...i sciskam mocno. a lzy beda plynąc na takie wspomnienia niezaleznie od uplywajacego czasu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, chyba nigdy łzy nie przestaną mi napływać do oczu, gdy pomyśle o tamtych wydarzeniach...

      Usuń
  2. Ehh :/ to straszne co musiałaś tam przeżyć. Ludzie niestety tacy są :/

    Ja zapraszam Cię do wzięcia udzialu w zorganizowanym przeze mnie konkursie świątecznym :)

    Szczegóły na szczesciara19.blogspot.com .

    Oby te Święta nie przyniosły ze sobą nie potrzebnych pytań ! Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mocno mnie ruszył Twój post. Masakra po prostu. Mnie pytanie "a kiedy dziecko?" bolało tylko dlatego że ja bardzo chciałam, a mój mąż był "nie gotowy", a co dopiero Twoja sytuacja. Nie wyobrażam sobie nawet co czułaś. Najgorsze w tym wszystkim że to rodzina przecież, najbliżsi niby, a potrafią nam zgotować takie rzeczy... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety u nas się już tak przyjęło, że się męczy wszystkich tym pytaniem, jakby czyjaś gotowość czy w ogóle chęć posiadania dzieci była sprawą całej rodziny. Przecież to my je wychowujemy i to tylko i wyłącznie nasz decyzja, decyzja rodziców.
      U was też musiało nie być to miłe skoro mieliście odmienne zdanie, to drążenie tej sprawy na forum rodzinnym, na pewno wam nie pomagało.

      Usuń
  4. Rozumiem Cię doskonale! A faceci to mnie też strasznie wkurw* tym ich podejściem do tych spraw. Tak jakbyśmy miały po takich wydarzeniach zachowywać się jak nigdy nic i jeszcze uśmiechać się na takie pytania. U mnie było inaczej bo mój szanowny tatuś dziecka nie rozumiał dlaczego jestem przeciw aborcji skoro to nie jest dziecko... I że on będzie się ze mną łączył w bólu podczas tego całego 'procesu' - chooore! Łączył w bólu? Nie ma czegos takiego w tych sprawach bo faceci w ciąży nie byli, nie są i nie będą tak więc nie odczują tego co my. A to dla każdej kobiety delikatny temat bo jak dochodzi do takiej sytuacji to nie wystarczy jedno ' nie martw się'.
    Co do głównego wątku tematu - wybacz za to rozpisywanie się ;)- Też uważam że takie pytania są niegrzeczne i częsrto bezczelne. Moja kuzynka od kilku lat próbuje zajść w ciąże i już poroniła kilka razy. Ale prawie rok temu zaszła w ciąże i była już na tyle zaawansowana że powiadomiła wszystkich. Pech chciał że podczas wizyty u lekarza wyszło, że dziecku serce nie bije od kilku dni. A był to już 5 miesiąc. Oczywiście podczas urodzin mojego brata- pomimo że siedziała załamana i już wszyscy wiedzieli że poroniła- wszystkie ciotki komentowały moją ciąże że jak to fajnie, że jestem młoda, że inne stare (a kuzynka 35 lat) powinny coś wz tym zrobić, są przecież takie możliwości. W ogóle sam fakt, że byłyśmy w podobnym okresie i sam fakt, że była tam i widziała mój powoli zaokraglający się brzuch musiał być bolesny ale te teksty... Chore! Że nie pomyślały nawet jak to może ją boleć. Wyszła oczywiście bardzo szybko.
    A jedna z ciotek - bezczelna - skoemtnowała sytuację, że ona nie rozumie jak to jest - ja będę mamą a jestem za młoda a taka A. nie może a byłaby idealną mamą. - komentarz poszedł jak jej nie było, tyle że był dl mnie przykry. To co - ja przez mój wiek jestem skazana na bycie złą? - Szkoda komentować faktu że obie młodsze ode mnie jak rodziły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak faceci chyba nigdy nie pojmą co czuje kobieta w ciąży, dobrze, że zrobiłaś tak jak uważałaś i masz cudownego synka. A taki ojciec nie jest mu do niczego potrzebny, przynajmniej oszczędzisz mu wielu rozczarowań. Wiem coś o tym ;( bo pomimo tego, że mój ojciec bardzo chciał mnie to też bardzo szybko znudziło mu się "tatusiowanie", a to jeszcze bardziej boli, bo jak wytłumaczyć dziecku, że to nie jego wina, że ojciec się nim już nie interesuje.
      A ta sytuacja z kuzynką, jest naprawdę nie do przyjęcia, jak można być tak beznadziejnie bezmyślnym i mówić takie rzeczy, to musiało być dal niej straszne. Zresztą dla Ciebie też najmilsze nie były, że niby jak młoda matka to zła, dlaczego? Wiek oznacza, ze dziecko się mniej kocha? Czy jak? Utwierdzam, się w przekonaniu, że ludzie są bezmyślni ;(

      Usuń
  5. Dobrze wiem o czym piszesz. Nie mogę zrozumieć jak może zadawać takie pytanie właśnie ona, kobieta, która powinna być ostatnią osobą z ust której można by usłyszeć to irytujące pytanie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Współczuję bardzo tych wszystkich przeżyć. Z ogólnym przesłaniem się zgadzam. Ale niestety jest tak, że rodzina zawsze będzie zadawać jakieś upierdliwe pytania. Bo jeśli nie "kiedy dziecko?", to "kiedy następne?" A jak masz już dwóch chłopców to "A kiedy dziewczynka?" A potem zapewne będzie "A nie za dużo już wam tych dzieci?" I tak dalej i tak dalej. U mnie od trzech lat jest standardowo "A ty jeszcze karmisz?" Także co by się nie działo, rodzina zawsze wie lepiej :) Z drugiej strony, święta bez rodziny, to też nie to samo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękne były czasy gdy jeszcze nie mieliśmy ślubu, a później to już się zaczęło, w tym roku czekam na pytania z serii "Kiedy następne?" i "Karmisz go jeszcze?" i jeszcze stwierdzenia w stylu, "niedługo skończy rok to przestaniesz go karmić". Tak ale święta bez rodziny to nie to samo.
      To, że babcie i rodzice pytają to jedno, ale my skoro nas wkurza to pytanie, nie powinniśmy męczyć nim swoich kuzynów, rodzeństwa, a tym bardziej znajomych.

      Usuń
  7. Bardzo mi przykro z powodu Twoich przeżyć.

    OdpowiedzUsuń
  8. Też straciłam dziecko, też było ciężko. Zdarza mi się mimo to zadać to pytanie. Rzadko. Poza tym nie pytam tych, o których wiem, że mają jakiś problem, nie włażę z buciorami w czyjeś życie, ale mimo tego, co przeszłam jestem raczej bezpośrednia. Jeżeli nawet kogoś pytam, to nie zaczynam rozmowy od "cześć, kiedy dziecko", tylko najpierw rozmawiam, jeśli w ogóle przychodzi mi do głowy zadać pytanie, to sprawdzam wcześniej, czy to nie drażliwy temat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to dalej drażliwe pytanie, co nie znaczy, że w ogóle nie poruszam tego tematu. Staram się zawsze nie zadawać tego pytania bezpośrednio i nie wnikać, jeżeli ktoś temat omija. Ale odkąd mamy dziecko dużo bezdzietnych, ale planujących dzieci znajomych sama porusza ten temat, żeby się dopytać o pewne rzeczy.

      Usuń
    2. U mnie jest podobnie. Radość z dziecka po przejściach chyba jeszcze większa, prawda? ;-)

      Usuń
  9. To musiało być bardzo przykre... :(
    Ja choć dziecka nie straciłam, to mimo wszystko gdy staraliśmy się o dziecko bardzo nie lubiłam życzeń typu "żeby było nas więcej, żeby w końcu rodzina się powiększyła, itd.".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze się człowiek stresuje takimi pytaniami, ostatnio odwiedzili nas starający się znajomi, wiedziałam o tym, że się starają, ale do puki sami nie poruszyli tematu i my się nie odzywaliśmy. Nie potrzebne pytanie mogło by zepsuć cały wieczór nam i nim. Teraz już są oczekujący i trzymam kciuki za szczęśliwe rozwiązanie.

      Usuń
  10. Podpisuję się obiema rękoma! Uważam, że to najgłupsze pytania, bo to każdego indywidualna sprawa. Można kogoś zranić i to bardzo!
    Bardzo Ci współczuję, że doświadczyłaś tego na swojej skórze, bo nie jestem w stanie sobie wyobrazić bólu straty dziecka nawet tego nienarodzonego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ukochane pytanie wszystkich cioć i babć, już czuje jak będą nas męczyć w tym roku pytanie A kiedy następne?
      Ale tylko u teściów u mnie w domu na szczęście to pytanie nie pada, moja mam zabroniła dziadów o to pytać jeszcze za nim poroniłam, a nawet jeśli ktoś zaczyna ten temat to razem z moją siostrą szybko go ucinają, żebym nie musiałam odpowiadać ;D.

      Usuń
  11. ku**** chyba bym ich w tym momencie rozniosła za te żółte buciki.....

    też kilka lat temu poroniłam, przypłaciłam to ciężką depresją długim leczeniem hormonalnym byłó nawet podejrzenie że już nigdy nie bedę mogła mieć dzieci i nigdy nie umiem o tym normlanie mówić. krewni znajomi właściwie nie wiedza nawet o tym. to tylko nasz - mój i męża dramat którzy przeszliśmy i nikomu o tym nie mówiliśmy. tak woleliśmy. własnie po to by nie było niewygodnych pytań.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas wiedzą tylko rodzice i najbliższy przyjaciel, ponieważ pochwaliliśmy się przed nimi ciążą, ale przy drugiej już nie byliśmy tacy wyrywni.
      Czasami żałują, że nic wtedy nie zrobiłam, tylko, że to niczego by nie zmieniło. Nic by ich nie nauczyło, bo to tacy ludzie, że jeszcze by się obrazili.
      Szkoda mi nawet nerwów, żeby o tym pisać ich i tak nie zmienię :(

      Usuń
  12. no tak... pamiętam, że gdy byłam chyba tak jakoś nastolatką to też zadawałam to pytanie kuzynkom po slubie itd. Po rozmowie z jedną przestałam zadawać to pytanie... okazało się, że starają się o dziecko od 5 lat... badania, leczenia itd. a każde takie pytanie to jak uderzenie w brzuch. Zrozumiałam i przestałam pytać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nastolatka może tego nie rozumieć, ale dorosła kobieta powinna.

      Usuń
  13. Nie znoszę tych pytań! I to nie chodzi o to, że nie chcę czy nie mogę mieć dzieci, ale co komu do tego czy i kiedy zamierzamy je mieć a lista denerwujących pytań jest długa. Teraz gdy jestem mamą niespełna 4-ro miesięcznego chłopca o zgrozo zadają mi pytanie "Kiedy następne?" !!! Ludzie jeszcze jednego nie odchowałam a tu już pytają o kolejne. Kto powiedział, że chcę mieć kolejne?! (ok, chcę, tylko czemu ludzie zakładają, że kolejne będzie) W sumie ledwo urodziłam a już słyszałam to pytanie. Tylko na to pytanie odpowiadam pytaniem - a kto powiedział, że będziemy mieć więcej dzieci? albo ledwo urodziłam, a już mam być w ciąży?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam to pytanie, szczególnie od osób, które dzieci nie mają. Kiedy następne? a co powinniśmy mieć już wszystko zaplanowane do emerytury?
      Chociaż właśnie stwierdziłam, że to dobra odpowiedź, tak rzucać datami, w sierpniu 2016 planujemy zacząć się starać o kolejne, a w październiku 2018 o trzecie, o czwarte w lutym 2024 i ewentualnie o piąte 2030 ;D ciekawe co by odpowiedzieli?

      Usuń
  14. Te pytania są mega durne. A jak słyszę kiedy córka to mam ochotę pacnąć taką osobe kapciem w łep.
    Choć dziecka nie straciłam to rok temu w święta sama leżałam w szpitalu z daleka od rodziny dzieci na patologi ciązy miałam wyjść bez dzieciątka bo krwawienie było za silne żeby utrzymać ciąże ale misiek był silny i nie dał się a może to wigilijny cud.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Święta to w końcu magiczny czas ;D.
      Stasio to silny chłopak, w końcu będzie musiał dać sobie radę z dwójką starszych braci ;D

      Usuń
  15. Dziękuję Ci. Dziękuję Ci bardzo za ten post.
    Sama panicznie boję się tych świąt, bo też minie wtedy dokładnie miesiąc od poronienia. Jak na złość zaplanowaliśmy święta u teściów i spodziewam się zerowego taktu i wyczucia w tematach rodzicielstwa. A nie chcę rozmawiać na ten temat przy Wigilijnym stole. Za to mam ogromną chęć zapalić światełko dla tego nienarodzonego i nie spodziewam się tu żadnego zrozumienia.
    Więc dziękuję Ci, że dzielisz się tą historią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykro mi o tym czytać, chciałabym, żeby nikogo to nie spotykało. Miło mi natomiast, że mój post, może komuś pomóc.
      Trzymaj się ciepło i zapal to światełko, jeżeli masz na to ochotę.
      Nie przejmuj się teraz innymi, zajmij się sobą odrobina egoizmu Ci się przyda.

      Usuń

Like us on Facebook

Instagram Images

Zgodnie z ustawą z dnie 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych, korzystanie ze zdjęć oraz treści zamieszczonych na tym blogu bez wiedzy autora jest zabronione.