Być matką w teorii i praktyce

marca 22, 2015


M będąc w ciąży, zajmowała się głównie kompletowaniem wyprawki i czytaniem wszystkiego na temat dzieci co jej wpadło w ręce. Tworzyła sobie w ten sposób obraz siebie jako matki, nie wiedzieć czemu z góry zakładając jaką matką będzie. Jej teorie szybko zostały obalone przez życie.

TEORIA

Dziecko będzie spało w łóżeczku, w wieku 6 miesięcy zamieszka we własnym pokoiku i zostanie nauczone grzecznie zasypiać samemu. Żadnego noszenia, spania z rodzicami w łóżku i innych bzdur.

PRAKTYKA

Miesięczny Franio ma kolki, płacze wniebogłosy, matka zaraz zwariuje bo głowa jej pęka, a serce krwawi, gdy widzi swoje umęczone dziecię. Postanawia zaopatrzyć się w chustę, by mieć wolne ręce gdy godzinami przemierza mieszkanie w tą i z powrotem by uspokoić swojego synka. Nosidełko pomaga -  Franio szybko w nim zasypia, ale gdy tylko usiłuje go wyjąć, budzi się.

M podejmuje kilka prób nauczenia syna zasypiania w łóżeczku, ale każda kończy się fiaskiem. Ostatecznie Franio stawia na swoim i śpi z rodzicami, czasem tylko odwiedzając swoje łóżeczko na krótką drzemkę.

Małżeńska sypialnia z rana to idylliczny obrazek: tata, synek, mama i w jej nogach zwinięty w kłębek pies - rudy kundel - jedyny zgrzyt na obrazku. Jakby sobie labradora sprawili to by było już idealnie, jak z magazynu dla rodziców.

M kocha ten stan rzeczy, chociaż jest permanentnie niewyspana od 13 miesięcy i ciągle się boi, że Franek spadnie z łóżka i zrobi sobie krzywdę. Codziennie rano budzi się z pazurami Rudego wbitymi w łydkę i ze stopą synka przy twarzy, ale to najpiękniejsza stópka na świecie. Jedyne co zaprząta jej głowę to wymiana łóżka, jak tak dalej pójdzie to się wszyscy na nim nie pomieszczą, ale jest mały szkopuł - nie robią większych materacy, niż ten który już teraz mają 180x200 iście królewskie łoże, pod warunkiem że jest się singielką.

TEORIA

Matka wszędzie czyta, że noworodek głownie śpi, budzi się na jedzenie, zmianę pieluszki i zasypia.

PRAKTYKA

Nie da się ukryć, że Franek po urodzeniu ma 3 główne potrzeby: jeść, spać i mieć sucho. Szkoda tylko, że 2 pierwsze łączy, czyli śpi uwieszony na matczynej piersi. Je przez 40 minut bez przerwy, gdy w końcu ją wypuszcza, matka biegiem stara się zrobić, co tylko się da. Przy odrobinie szczęścia ma czas umyć zęby lub przygotować sobie kanapkę, którą już zjada z synem przy piersi. Myśli sobie, że długo tak nie wytrzyma, aż w końcu babcie przychodzą z odsieczą. Przez 4 dni podają jej syna do karmienia w co raz większych odstępach czasu.

Sukces! Franio je co 2-3 godziny czasami częściej, ale już nie wisi M przy piersi całymi dniami. Matka głupia, trochę tęskni za tym, ale przynajmniej ma czas coś wyprać, wyprasować czy wziąć prysznic. Poza tym karmienie zaczyna jej sprawiać przyjemność, więc karmi syna po dziś dzień.

TEORIA

M - wielka przeciwniczka wychowania bezstresowego, uważa, że dziecko powinno od małego wiedzieć co mu wolno, a co nie. Drżała tylko nad tym, czy nie będzie za sroga i czy synek nie wypnie się na nią.

PRAKTYKA

Wystarczy jeden uśmiech Frania, żeby mama się rozpłynęła. Podnoszenie głosu - nawet tego nie próbuj z jej dzieckiem inaczej Cię znajdzie i rozerwie na kawałki. Synek zapłacze, a ona już do niego leci. On o tym dobrze wie, więc gdy tylko chce się przytulić lub po prostu wykorzystać ją jako szybką podwózkę pod kosz z zabawkami to chlipie 2 razy i M biegnie mało karku nie skręci. Owinął ją sobie wokół palca, a ona tylko karci się w myślach za to, że na zbyt wiele mu pozwala. W końcu to jej ukochany synek, jak ma mu czegoś odmówić?


You Might Also Like

12 komentarze

  1. Też miałam coś napisać ale teraz się nie odważę - świetny tekst!

    OdpowiedzUsuń
  2. Spanie w łóżeczku, praktyka - w obu moich przypadkach taka sama: nie mająca potwierdzenia w teorii :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Moje dzieci są już dorosłe, ale jakbym czytała o moich przejściach. Teoria jest piękna. Zazwyczaj zakładamy to co według nas będzie najwygodniejsze dla nas i jednocześnie najlepsze dla naszego dziecka. Praktyka wygląda trochę inaczej, bo każde dziecko jest indywidualnością i jakoś nie chce trzymać się poradników. Czytając ten tekst czuje się ogrom miłości jaką obdarzony jest Franio, a to w życiu jest najważniejsze.

    OdpowiedzUsuń
  4. O tak teoria doskonale mija sie z praktyka ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny tekst, bardzo przyjemnie się go czyta. Przy takiej zacnej konkurencji ja chyba już nic nie napiszę :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czas na zgłoszenia był do wczoraj :-)

      Usuń
  6. Dokładnie! nie ma reguły... niestety teoria nie idzie w parze z praktyką.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Super tekst, u nas też teoria minęła się z praktyką:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dokładnie tak: teoria a praktyka to cóż.. rzadko kiedy idą w parze :))

    OdpowiedzUsuń
  9. U nas podobnie. Na łóżko jest prosty patent - połóż materac na podłodze ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Każde dziecko jest inne więc jak tu teoretyzować. Jedno jest pewne, żadna książka nie jest w stanie odpowiednio przygotować do macierzyństwa, to trzeba przeżyć samemu :P

    OdpowiedzUsuń

Like us on Facebook

Instagram Images

Zgodnie z ustawą z dnie 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych, korzystanie ze zdjęć oraz treści zamieszczonych na tym blogu bez wiedzy autora jest zabronione.