Naciśnij mnie

sierpnia 14, 2015



Zawsze zastanawiałam się na czym polega fenomen tej książki i przyznam szczerze, że gdy pierwszy raz przeglądałam w księgarni nie zachwyciła mnie. Jednak cały czas korciło mnie, żeby ją kupić Franiowi. Finał tego wstępu jest oczywisty – mój synek ma swój egzemplarz „Naciśnij mnie”.

Gdy wreszcie do niej usiadłam wraz z Franiem i zaczęłam po kolei wykonywać polecenia, to ze zdziwieniem odkryłam, że świetnie się bawię. Gdy już skończyłam zabawę z synkiem, sama do niej siadłam i przejrzałam jeszcze raz. Mój małżonek, który krzątał się właśnie w kuchni, zaczął mi się dziwnie przyglądać. Pewnie pomyślał, że zwariowałam, zresztą nie dziwne. Wyobraźcie sobie, że widzicie dorosłą osobę siedzącą przy biurku, która naciska paluchem na kartki książki, po chwili ją pociera, żeby za moment potrząsnąć. Żeby było śmieszniej, gdy dotarłam do końca, zaczęłam zabawę od tyłu. W tedy mój mąż nie wytrzymał i spytał się co robię.

Już miałam mu odpowiedzieć, postanowiłam jednak nie psuć mu zabawy i kazałam mu samemu usiąść i zobaczyć. Jego mina była bezcenna, wyglądał jak dziecko i gdy już doszedł do ostatniej strony powiedział : „to taka multimedialna książka bez baterii”.

I to zdanie świetnie opisuje ten wynalazek multimedialna książka bez baterii , oferująca multum rozrywki. W dodatku daje wam nieograniczone możliwości zabawy z maluchem, ponieważ nie musicie, a raczej wręcz nie powinniście, za każdym razem kazać dziecku wykonywać wypisanych tam poleceń. Puśćcie wodze fantazji, bawcie się świetnie i przy okazji uczcie dzieci kolorów, liczenia, itd. Na razie właśnie tak się bawimy z Franiem tą książeczką: naciskając, pocierając czy klaszcząc. Nie zawsze tam, gdzie znajduje się takie polecenie, ale zawsze mamy przy tym niezły ubaw. 

Tytuł: Naciśnij mnie.
Autor : HervéTullet.
Wydawnictwo: Babaryba
Cena z okładki 29,90 zł.
Cena na ceneo.pl 18,29 zł.






You Might Also Like

10 komentarze

  1. Jakoś na chwilę obecną mnie ona nie przekonuje, ale być może wystarczy usiąść do niej i się pobawić.

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba mnie przekonałaś do zakupu. Bo Ja miałam myśli "kupuję" później przeglądam ją szybko gdzieś i stwierdziłam nieee... nie jest dla nas. Dziękuję znów myślę kupuje! ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Zaintrygowałaś mnie :) Lubię książki niespodzianki, wyróżniające się spośród innych ;) Poszukam jej.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mamy ją i też o niej pisałam u siebie. Bardzo fajna sprawa, ale dla takich maluchów, bo już 4 latki czy starsze dzieci cieszą się nią tylko za pierwszym razem, później zabawa staje się już nieco nudna. Najfajniejszy jest zawsze pierwszy raz i to zdziwienie w oczach dzieci, kiedy odkrywają, że dzięki temu co robią kulki się zmieniają :) Bezcenny widok :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja kupiłam ja dla chrześnicy i wiem że długi czas była na topie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja cały czas się na nią 'czaje'. Raz chcę, raz nie. Wiem, że Filip jeszcze jej nie zrozumie. Chociaż z drugiej strony boje się, że jak już podrośnie to ja o niej zapomnę. Po Twojej recenzji jednak się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawe, ale musiałabym ją zobaczyć na żywo i pewnie, jak będę w księgarni, to jak ją znajdę to się pobawię :) Jak mi się spodoba to kupię młodej ;) Teraz mam przynajmniej cel jak będę w księgarni ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Można by pomyśleć, że już nic nowego nie da się wymyślić :) Zaintrygowała mnie ta książeczka.

    OdpowiedzUsuń
  9. Zastanawiałam się nad zakupem tej książeczki, teraz już wiem, że stanie u nas na półce :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ta książka wydaje się świetna, koniecznie musi znaleźć się i u nas :)

    OdpowiedzUsuń

Like us on Facebook

Instagram Images

Zgodnie z ustawą z dnie 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych, korzystanie ze zdjęć oraz treści zamieszczonych na tym blogu bez wiedzy autora jest zabronione.