Kosmetyki Demsa - recencja i konkurs.

listopada 06, 2015




Są stworzone do pielęgnacji skóry wrażliwej, z myślą o osobach borykających się z AZS. Nas na szczęście problem ten nie dotyczy, ale  gdy przychodzi zima moja skóra staje się szczególnie podatna na zaczerwienie i przesuszenie. Szczególnie wrażliwe są moje dłonie i nie pomaga nic, gdy tylko temperatura spada stają się wysuszone i zaczerwienie, na dodatek szczypią straszliwie. Dlatego chętnie przetestowałam produktu marki Demsa.


Kosmetyk stworzony do codziennego mycia swędzącej, suche i podrażnionej skóry. Ma fajną delikatna konsystencję i ciekawy zapach oraz kolor, pochodzące od naturalnych składników w nim użytych. Preparat zawiera wyciąg z owoców drzewa mydlanego, które popularnie nazywane są orzechami piorącymi, olej uśpianowy i wyciąg z portulaki pospolitej. Właśnie te składniki odpowiadają za świetne właściwości kosmetyku. Działają przeciwbakteryjnie, przeciwgrzybiczno, przeciwzapalnie, a nawet wspierają proces gojenia ran. Stosuję go na swoje podrażnione dłonie i jest to pierwszy kosmetyk nie wywołujący szczypania. Daję także kilka kropelek Franiowi do wieczornej kąpieli oraz myję nim jego główkę. Myślę, że ten preparat zostanie z nami na dłużej.

Pojemność: 200 ml


Został stworzony do pielęgnacji swędzącej, suchej i podrażnionej skóry. Jest wręcz rewelacyjny, już po pierwszym zastosowaniu przyniósł ulgę moim dłoniom, a tygodniu używania widzę dużą poprawę. Krem ma tłustą, gęstą konsystencję, lekko brązowawy kolor i dość specyficzny zapach. Dla mnie troszkę za mocny, ale ponieważ pochodzi od naturalnych składników więc nie będę się czepiać. W kremie znajdziecie wyciąg  z korzenia rabarbaru dłoniastego, owoców selernicy, tarczycy bajkalskiej oraz związek ekstrahowany z korzenia lukrecji. Składniki te mają oprócz działania przeciwzapalnego, przeciwbakteryjnego oraz przeciwdrobnoustrojowego, są przeciwalergiczne, zmniejszają swędzenie, pobudzają gojeni ran i reguluję wydzielanie łoju.

Razem z preparatem do mycia kosmetyki te tworzą dla mnie idealny zestaw na zimę. Minusem jest tutaj jedynie cena kremu, ale zawsze można upolować go w jakieś promocji.

Pojemność: 100 ml



Przeznaczony do ukojenia i nawilżenie swędzącej i podrażnionej skóry. Nie mogłam go w pełni przetestować, ponieważ nie ma takich problemów skórnych, a o tej porze roku trudno o ukąszenia owadów. W lato będzie jak znalazł, a na razie schowam go do szafki, na szczęście wszystkie kosmetyki Demsa można stosować 12 miesięcy od otwarcia. Ma delikatną,  lekką konsystencją i ten sam zapach co krem do ciała. Nic zresztą w tym dziwnego ponieważ posiada te same składniki roślinne, różnie się jednak składem od kremu.  Produkt ten jest bardziej nastawiony na zmniejszenie swędzenia i nie ma tak fajnego działania łagodzącego jak krem do ciała.

Pojemność: 50 ml


Odniosłam wrażenie, że jest to delikatniejsze, pod każdym względem, wersja kremu do ciała. Ma lekką konsystencją i znacznie mniej intensywny zapach. Jest produktem idealnie stworzonym do pielęgnacji twarzy mamy i maluszka podczas jesiennych i zimowych spacerów. Bardzo szybko się wchłania, więc można go stosować pod makijaż oraz pod krem przeciwsłoneczny.

Pojemność: 70 ml

 
Wszystkie kosmetyki z marki Demsa są hipoalergiczne, nie zawierają parabenów, substancji zapachowych czy sterydów. U maluszków które ukończyły 6 miesięcy można je stosować raz dziennie, natomiast u dorosłych i dzieci powyżej 3 roku żucia można 3 razy dziennie.


Mam dla Was 3 zestawy kosmetyków Demsa, abyście sami mogli się przekonać jak świetnie działają.

Aby wygrać jeden z nich wystarczy odpowiedzieć na dwa pytania:
1) Czy Ty bądź ktoś z Twojej rodziny lub bliskich Ci znajomych ma AZS
2) Co robisz, aby codzienne pielęgnacja maluszka nie była nudna?

Jestem bardzo ciekawa waszych odpowiedzi, spośród najciekawszych z nich wybiorę zwycięzcę konkursu. Przyznam, że Franek uwielbia się kąpać, ale pozostałe czynności pielęgnacyjne to koszmar, dlatego liczę na waszą pomoc.

Konkurs równolegle odbywa się na funpagu Zapiski Mamy.

Biorąc udział w konkursie potwierdzasz, że znasz i akceptujesz postanowienia jego regulaminu.

Konkurs trwa do 15.11.2015, zwycięzcy zostaną ogłoszenie w ciągu 3 dni od zakończenia zabawy.




WYNIKI KONKURS 

Bardzo ciężko było wybrać 3 najlepsze komentarze, długo się zastanawiałam, ponieważ wszystkie były świetne.
Nagrody w postaci zestawu kosmetyków otrzymuję:
1) Marta Zytka (komentarz na facebooku)
2) Ula Gizycka  (komentarz na facebooku)
3) Grażyna Szubert

Wszystkim, którym się nie udało zapraszam do budujacamama.pl gdzie w najbliższych dniach ruszy podobny konkurs z Demsa.

Wygranych proszę o wysłanie wiadomości na adres zapiskimamy@yahoo.com z danymi o których mowa w regulaminie:
* Imię i nazwisko
* Adres dostarczenia przesyłki
* Numer telefonu dla kuriera
* Numer pesel na potrzeby rozliczenia podatku od nagród.

UWAGA ! ! !
Osoby, które wygrały mają czas do niedzieli na wysłanie wiadomości, brak takowej oznacza rezygnację z nagrody.

You Might Also Like

17 komentarze

  1. Szczerze mówiąc pierwszy raz widzę te produkty ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Marki kompletnie nie znam ;)

    Zapraszam do mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znam marki, ale wydaje się ciekawa...zwłaszcza dla maluchów z wrażliwą trudną skórą

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie słyszałam o produktach tej marki i za to właśnie cenię blogowe mamy, że pokazują nam takie perełki. Chętnie wypróbuję krem do twarzy, a najlepiej byłoby zdobyć cały taki zestaw :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawe co pisze o nich producent niemniej jednak musiałabym przeczytać skład, by się skusić:) Chwilowo testujemy inne kosmetyki na AZS Młodego i moją wrażliwą skórę, ale stawiamy zawsze na naturalne składy:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie miałam żadnego produktu z tej firmy, muszę się nimi bliżej zainteresować. :-)
    Pozdrawiam i dodaję do obserwowanych. :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Powodzenia w konkursie :)

    http://chicporadnik.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja, podobnie jak koleżanki, przyznam, że nie znam tej firmy, ale po Twojej prezentacji myślę, że produkty są warte uwagi! Tym bardziej, że tekst został jakby "napisany pode mnie", gdyż podobnie jak Ty nie zmagam się (na szczęście!) z poważniejszymi problemami skórnymi, ale doskwiera mi duża suchość - głównie na dłoniach oraz na nogach.

    Problem AZS nie dotyczy mojej rodziny, jednak znam osoby, które zmagają się z taką dolegliwością. Mam tu na myśli moją bardzo dobrą koleżankę czy mamę mojej przyjaciółki.

    Jeżeli zaś chodzi o pielęgnację mojego Synka, to przyznam szczerze, że dopiero poszukujemy "złotego środka" :) Mój maluszek ma niespełna 10 tygodni, z czego 2 spędziliśmy w szpitalu - najpierw w jednym, a póżniej w drugim. Jako świeżo upieczona mama wręcz chłonęłam wszystkie informacje i rady, których mi udzielano. Z czasem dostrzegłam jednak, że często były one nietrafione. W jednym szpitalu radzili mi, aby pielęgnować dziecko w TAKI sposób. W drugim w inny. Dopiero kiedy zdałam się na siebie i "wsłuchałam" w potrzeby mojego dziecka - codzienna pielęgnacja stawała się coraz prostsza i przyjemniejsza. Chyba więc nalezy "działać" troszkę intuicyjnie, chociaz bardzo ważna jest tez - moim zdaniem - powtarzalność czynności i jakaś stałość w postępowaniu.
    Mój Aronek lubi spędzać czas na przewijaku, dlatego też przed każda kąpielą - która chyba nie należy do jego ulubionych czynności :) - rozbieramy go "do rosołu" i troszkę ze sobą rozmawiamy, masujemy brzuszek, ćwiczymy nóżki. W między czasie przemywamy powoli oczka, buźkę i pupkę. Nastepnie mydlimy całe ciałko, a na końcu główkę i wkładamy maluszka do wody z Oilatum. Bywają dni, kiedy chętniej oddaje się urokom kąpieli i wtedy wydłużamy jej czas. Jeżeli zaś jest marudny i płaczliwy, myjemy się "w przyspieszonym tempie" - niekiedy rezygnując z mycia główki, gdyż to najgorzej znosi. Kolejnym krokiem jest naoliwkowanie całego ciałka, uczesanie włosków, wysmarowanie suchych miejsc (głównie maść Alantan), no i pora na ubieranie się :) Na szczęście to ostatnie nie sprawia nam duzych problemów. Zdarzają się oczywiście gorsze dni, ale przyznam, iż tylko sporadycznie.

    Tak czy inaczej - w przypadku mojego Synka niezastąpione w codziennej pielęgnacji okazały się :):
    - suszarka - oj tak! Nic go nie uspakaja tak szybko jak dźwięk włączonej suszarki. Kiedy zaczyna marudzić, od razu sięgam po mój "magiczny sprzęt" :D,
    - lustro - Aron ma teraz taki okres, że zaczyna się rozglądać, interesować światem. Bardzo lubi wpatrywać się w odbicie w lustrze :)
    - małe karmienie przed kąpielą - oczywiście nie karmimy się wtedy "do syta", ale daję mu na chwilkę pierś, by się uspokoił, poczuł moją obecność. To "właściwe" karmienie pozostawiamy już na po kąpieli :)
    - śpiewanie, zagadywanie dziecka - nie zawsze zdaje to egzamin, ale w wielu przypadkach przynosi pozytywne rezultaty. Warto spróbować :P
    - naklejki fluorescencyjne na kafelkach :) - mój ostatni zakup - strzał w dziesiątkę! Synek jest zajęty ich oglądaniem, a ja mam czas na obcięcie paznokci u mojego szkraba.

    Mam nadzieję, że choć odrobinę pomogłam :) Pozdrawiam i trzymam kciuki za to, by każda kąpiel przynosiła Wam wiele radości :) A i przy okazji sobie samej też tego życzę :)

    Aronkowa.blogspot.com


    OdpowiedzUsuń
  9. Moja Maja ma AZS. Codzienne smarowanie urozmajcamy... łaskotaniem :D tylko wtedy pozwala się smarować bez płaczu :)
    Kosmetyki DEMSA znamy i u nas też są do wygrania ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mój mały alergik ma lekkie AZS. I tak od 4 miesiąca się leczymy, ale przede wszystkim dbamy o to by stan skóry był prawidłowy i nie pojawiały się zaognione stany. Do jakiegoś momentu nie było żadnego problemu z aplikacja kosmetyków i pielęgnacją. Teraz kąpiel to całą zabawa, spędzamy czasem 20 minut w wanience i się wygłupiamy, lejemy wodą, robimy wodospad i umilamy ten czas jak tylko można. Jednak aplikacja emulsji nawilżających na twarz i ciało stałą się pewnego czasu problematyczna, więc w odpowiedzi na potrzeby mojego syna pozwoliłam mu robić co zechce. A zechciał waćpan sam się kremować. Bierze teraz tubki i nakłada jednym palcem na nos, policzki, czoło, a później drugą na łydki, kolana, uda i brzuch. I tak ja mogę mu wysmarować do końca buźkę a on się mizia po brzuchu i pomaga nawilżać swoją delikatną skórę. Często ja również zostaję udekorowana kremem, ale przecież nic to, nawet dobrze. Stan naszej skóry jako taki się trzyma na poziomie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. 1. Mój syn od urodzenia zmaga sie z AZS, ja natomiast jestem alergikiem, w większości na kosmetyki , dlatego podkradam synkowi jego.

    2. U nas nudy nigdy nie może być w kąpili i w około kąpielowych rytuałach. Tańczymy, śpiewamy, wzajemnie się kremujemy . Przyznam szczerze teraz jest o wiele łatwiej, niż rok czy nawet pół roku temu. Syn już jest bardzo samodzielny, więc i we wannie sobie świetnie radzi, a skoro sobie radzi to zawsze towarzyszą mu jakieś zabawki i niekoniecznie są to zabawki typowo kąpielowe. Zabawki sami czasem wymyślamy. Miałam ostatnio sporo kubeczków- miarek do proszków i płynów. Umyłam wyparzyłam i syn ma swoje prywatne kubeczki do kąpieli, przelewa wodę zabiera ze sobą dinozaury gumowe i je także polewa i kąpie. Do kąpieli zabieramy też bańki mydlane i puszczamy ich do woli . Kiedy był mniejszy kąpiel była jedną wielką awarią- płacz, histeria i protest w postaci sztywności ciała, tak, że nie dało sie go położyć czy posadzić. Znalazłam wtedy na niego sposób przed kąpielą jego, sama szłam sie umyć (tzn dokłądnie myłam stopy, żeby później móc wejść do niego) siadałam na siedzonku i zaczynałam chlapać i śpiewać, syn szybko podłapał o co chodzi i pozwalał sie tatusiowi wsadzić do wanny i chlapanie okazało się fantastyczną zabawą.

    Jeśli chodzi o pielęgnacje dzieci są niecierpliwe, zazwyczaj wiec u nas wygląda to od początku niezmiennie tak samo, owijam jak mumię w ręczniki syna, zanoszę do pokoju odwijam dosuszam tylko paszki, szyjkę i te zgięcia i nakładam poncho kąpielowe i zaczynamy zabawę. Syn smaruje mnie, a ja jego, w trakcie tego śpiewamy z tatusiem , czasem tatuś opowiada Filipkowi o jego planach na przyszłość a synek uważnie go słucha. Zabawa z kremowaniem pomaga mi nawilżyć głównie twarz synka, później zaczynam kremować ciałko i wtedy włączam magiczne gilgotki, synek je uwielbia więc sam czasem domaga się dłuższego smarowania. Później szybciutko krem na pupę i ubieramy się jednocześnie bawiąc w akuku. No i w zasadzie później to już tylko ukochana pielusia i czytanka przed snem.

    Początki były trudne bo zanim zaczęłam stosować produkty, które faktycznie synkowi przynosiły ulgę w swędzeniu i pieczeniu, nie ukrywam musiałam przeżyć wiele kąpielowych histerii. Teraz kąpiel to czas kiedy syn sam ciągnie mnie za rękę do łazienki i domaga się wody we wannie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Niestety problem AZS znam za dobrze z przezyć moje rodziny i córeczki. Zmagamy się,ale jesteśmy na dobrej drodze do sukcesu.
    A mam kilka patentów na przyjemne dbanie o skórę maluszka. Pierwszy z nich to dobra muzyka. Jada jada misie to przezytek,moja córka,o zgrozo wolo Czadomena.W rytm muzyki ożywia się i tupie nózkami,macha rączkami.Jest czad. Innym sposobem jest wysmarowanie sobie twarzy. Spróbuj wysmarowac się na biało i podejsc do maleństwa,na pewno się zabawi i raczkami będzie mazał przyjemny krem a wtedy zdobędziesz cenny czas. A jak juz na prawdę było słabo z nawilżaniem,humor nie dopisywał i swędziało bardzo,a każdy dotyk sprawiał ból,to byłam w stanie poświęcić białęgo małego misia i jego mięciutkim noskiem smarowac delikatną skórę. Od misia mniej boli. Polecam!

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetny blog, na pewno będę zaglądać częściej ;)
    Obserwujemy ;)
    Pozdrawiam <3
    www.kolorowe-usta.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. W takim razie muszę wytężyć umysł i zawalczyć o nagrodę 😉

    OdpowiedzUsuń
  15. U nas każdy wieczór wygląda tak. Jest to nasz i tylko nasz czas. Są to chwile bardzo długie, czułe i przyjemne. Synek jest kąpany, tu jest pora na wodne szaleństwa w wannie czasem wygłupy. Czasem pływamy, i on tak strasznie chlapie. Kąpiel jest dla niego przyjemnością i wprowadza nas w wieczorny klimat. Po kąpieli Jaś zawinięty w ręcznik leży spokojnie i czeka na masarz, który uwielbia od urodzenia a zazwyczaj masuje go tatuś. Potem już gotowy w piżamce to czas na ostatnie karmienie, ach ta radość na cycusia - Uśmiechnięta buzia od ucha do ucha i błogi czas karmienia i relaksu dla mnie i dla niego. Później się przytulamy, czasem czytamy książeczki lub opowiadam mu jakieś ciekawe historie. Niekiedy mu śpiewam, choć fałszuję strasznie to Jaś to uwielbia. Przytula się do mojego ramienia i wtedy uspokaja a ja owijam go kocykiem daję misia do spania i zasypiamy tak razem. Potem jak już zaśnie to ja i tak czekam, czekam czy się przebudzi, jak tak to całuje go ponownie przytulam i tak dopóki nie zaśnie na dobre. W nocy mamy ok 2 pobudek, ale polega to tylko na przystawieniu synka do piersi i śpimy dalej. Kąpiele nie sa nudne, mamy sporo zabawek przyklejanek do Wanny świetne z Baby Ono które służą nam już z pół roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z AZS walczymy od stycznia , a raz jest lepiej raz gorzej.

      Usuń
  16. U nas atopowe zapalenie skóry pojawiło się prawie 15 lat temu, wtedy jeszcze to schorzenie nie było jeszcze tak popularne jak teraz. Dopiero po kilku miesiącach doszliśmy razem z mężem co może być powodem problemów skórnych. Zaczęło się od alergii pokarmowej i azs, teraz walczymy dodatkowo z alergią wziewną i kontaktową. Niestety wszystko odbija się stanie skóry, jest bardzo przesuszona, pojawiają się rózne zmiany, które zazwyczaj kończą się czestym zapaleniem. Moja córka jest już nastolatką i w tej chwili sama już potrafi zadbać o swoją skórę. Gabrysia wie, że bez codziennej pielegnacji, stosowania środków nawilżających, natłuszczających emolientów jej stan skóry pogorszy się. Kiedy była maluszkiem nasz codzienny rytuał odbywał się oczywiście w formie zabawy, najpierw krótka 15 minutowa kąpielą z chlapaniem i pluskaniem, a pożniej smarowanie i przyjemne masowanie. Teraz córka ma za to świetną wymówkę, jeśli za długo zajmuje łazienkę (przecież to już nastolatka ;) Miałyśmy kiedyś próbkę kremu tej firmy i córka była bardzo zadowolona.

    OdpowiedzUsuń

Like us on Facebook

Instagram Images

Zgodnie z ustawą z dnie 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych, korzystanie ze zdjęć oraz treści zamieszczonych na tym blogu bez wiedzy autora jest zabronione.